Codzienność

Dziś krótko:
Bye (:

Syndrom dnia następnego...

No i moja systeatyczność poszła się mówiąc krótko jebać. Syndrom 'dnia' następnego mnie dopadł. Nie, nie kac, oj już dawna nie mogłam mieć kaca. Mowa o kilkunastu godzinach po kolejnej chemioterapii. Najgorszemu wrogowi nie życze takiego uczucia 'nicości' i totalnego wstrętu do wszystkiego. Blah no ale chcąc to świństwo siedzące we mnie zgładzić musze powalczyć. A na dzień dzisiejszy wygrywam bitwe za bitwą. Przez kolejne kilka dnii moja odporność jest równa Zeru więc mowy nie ma o wychodzeniu na dwór, na zakupy do znajomych. Właściwie do tego się zdąrzyłam już przyzwyczaić że 2 tygodnie w miesiącu jestem odcięta od świata, wszak ma neta, gg, telefon. Całkowity kontakt nie został odciety. Co robie w takie dni po za dzwonieniem i gadaniem przez gg? Oglądam i to masowo, stare i nowe filmy, seriale, czytam. A no i żucam palenie! Potrafie nie palić dzień, dwa ale to wynika z sytuacji ojej materialnej a nie z tego że 'wytrzymuje' ehhh może kiedyś będe miała taką siłe woli że to świństwo żuce na dobre.
Do następnego!

Żucanie papierosów

Powinnam nie palić. Statystycznie mam 4 razy większe szanse zachorować na raka płuc niż przecietny śmiertelnik. Co z tego jak ja swoje a umysł swoje. Średnio żucam palenie raz na miesiąc. Nie umyślnie, po prostu jako studentka najzwyczajniej w świecie nie śpie na kasie to też nie starcza mi do tzw. 'pierwszego'. Tak też jest właśnie teraz. W mijający miesiącu miałam od chuja wydatków to też kasa na papierosy się skończyła. Może tym razem się uda. 2 dzień nie pale. Dobra Miałam iść spać a znowu coś sobie skrobie. Kurcze rozkręcam się.

H2So4 - Krew przemysłu ...

Dobra noc, zaczynamy od wstępniaka.
Nie będe udawać z jakich ja to zajebiście ważnych powodów nie załozyłam tego bloga. Prawda jest prosta, z nudów ale poczęści też z ciekawości czy uda mi się go dłużej prowadzić niż powiedzmy tydzień? O tak to był by sukces. Zobaczymy. Jestem typową dwudziestoparolatką, studentką, mieszkanką dużego miasta. Nie wyobrażam sobie miszkania w spokojnej okolicy np. na wsi. Ja zdecydowanie potrzebuje hałasu! Jestem Singielką, z natury optymistka dla większości znajomych przykład szalonego optymizmu. Gówno prawda że z tym się człowiek rodzi! Ja się optymizmu nauczyłam, a jak? w myśl zasadzie "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni". Tyle razy dostałam wielkiego kopa w dupe od życia że tylko optymizm mógł mnie uratować. H2So4 to powiedzmy będzie mój pseudonim artystyczny, na chemi się kompletnie nie znam, a ze szkoły średniej zapamiętałam jedynie ten wzór na kwas siarkowy. Jako że mam często do czynienia ze zbiegami okoliczności wcale nie zdziwiło mnie że kwas siarkowy nazywany jest Krwią przemysłu chemicznego, otuż od  pewnego czasu jestem w posiadaniu złośliwego nowotworu Krwi. Zbieg okoliczności? Tak moje życie to jedno wielkie Deja vu ;-) Na obecną chwilę jestem w trakcie chemioterapii i coraz bliżej końca jej zakończenia.
Jak na wstępniak może być, mam nadzieje że bede umiała systematycznie opisywac co ciekawsze wydarzenia z życia. Fajnie by było po paru latach poczytać sobie o tym i owym. No nic zobaczymy. Jest już troszke po północy więc trzeba sie zbierać do łóżka, spać.
grafika z wpisu pochodzi ze strony: www.inf.sgsp.edu.pl